wtorek, 09 lutego 2010
NIE mogłam się oprzeć wklejeniu tego zdjęcia zrobionego kiedyś latem... Za zielonym tęsknię wprost szaleńczo! Tak naprawdę nic dziś nie robię, a żeby nie gryźć palców, nie chodzić po ścianach czekając na wizytę u okulisty, rozmawiam sama ze sobą. Spoglądam prawdzie w oczy i widzę, że nie jest dobrze. Moja wydajność jako pracownika jest mizerna, zarobić na siebie nie zdołam jak tak dalej będzie, nie mówiąc już o tym, że każda choroba zwiększa drastycznie wydatki. Jako pracownik nie jestem dobra, co innego jako projektant i chyba będę więcej musiała iść tą drogą. Z drugiej strony lubię szyć torebki, mam masę planów i psychicznej energii, by je realizować. Ostatnio zajęłam się swoim sklepikiem robiąc w nim porządki, bo jednak nie dam rady pisać kolejnego bloga (zlikwidowałam go, przepraszam!) - jeśli komuś będą przeszkadzać komercyjne wątki na tym blogu (będą się zdarzać czasem) to proszę je pomijać i cześć. Mam zamiar promować ten sklepik, może akurat nie tak nachalnie na blogu, ale w sieci. Liczne niedobory i braki nie powstrzymuja mnie przed planowaniem i marzeniami. Korzystając w cennych uwag Yadis rozglądam się za przyszłym nowym aparatem foto, bo ten, który mam... Biorąc pod uwagę, że jestem nerwusem to cud iż nie został roztrzaskany... Bez silnego fotoszopowania nie powiem co byłoby na zdjęciach. Nie wykluczam, że w przypadku silnej desperacji będę aktywnie szukać sponsora w zamian za reklamę - do tego dochodzi! .......... Aktualizacja Okulista nie daje szansy, zmiany w oku są za duże. Powalczyć można, ale nadziei nie ma. Staram się nie myśleć, nie myśleć, nie rozsypać się całkiem!
poniedziałek, 08 lutego 2010
Uwielbiam modę, dosłownie każdą i nigdy nie wybrzydzam bo i po co? Moda jest cudownym zjawiskiem, co sezon się zmienia, lub udaje, że się zmienia, a ja zmiany kocham ponad wszystko. Nie przeszkadza mi nawet komercja i codzienne nawoływanie co jest musem sezonu. Nie jestem niewolnicą mody, lubię ją bezinteresownie, ale jeśli ktoś traktuje zalecenia na serio to mu współczuję, bo przecież nie ma jednej mody, jest ich tak wiele. Począwszy od tej wysokiej, skończywszy na lokalnej, bodaj sprowadzonej do jednego biura. Ta wiosna według projektantów będzie szara - szary kolor widać wyraźnie w kolekcjach, na ogół w spokojnych zestawieniach. Do szarego musiałam się długo przekonywać, przeczekałam kilka nawrotów, wreszcie się poddałam - ta broszka to jest właściwie jaskółka serii torebek, która nawet mnie samej się podoba. Szary kolor odpowiednio podany może być elegancki, a co ważne dobrze gra w towarzystwie dużej gamy kolorów. Jutro długo wyczekana wizyta u okulisty, nie myślę nic, co ma byc to będzie, ale ja na to oko nic nie widzę, no światło widzę tylko...
niedziela, 07 lutego 2010
Dosłownie, bo i na drutach coś tam wreszcie ruszyłam, ale jakoś bliżej mi teraz do szydełka, po trochu łatwiej robić, łatwiej sie oderwać. Wprawne oko zauważy to nic odkrywczego, gazetkowe serwetki, ale wszystkie one zostaną użyte do jednego dużego projektu, nawet może dwóch? Stosunkowo nieduże, o rozmaitych odcieniach od bieli do delikatnego jasnego beżu. Trochę takich serwetek poniewiera się gdzies po szufladach, razem mogą dać interesujący efekt. Rzadko coś robię według przepisu, ale jakoś nie mam serca do wymyślania własnych wzorów serwetek - to jest dość czasochłonne i wymaga prób. Tyle tylko, że widzę błędy w opisach i zmieniam ile mogę. Bardziej mi po drodze z robótkami typu freeform we wszelkich technikach - to jest dopiero fantastyczna zabawa! Nie przejmując się tym, że tak się nie robi, a tak jest nieprawidłowo. W pudle już mam sporo takich nieprawidłowości, więc kiedyś doczekają się przemiany w coś konkretnego.
sobota, 06 lutego 2010
Nareszcie pokonałam dziwną barierę niemocy i ruszyła seria toreb i torebek, która już dawno powinna być gotowa. Nic nie poradzę, że czuję się jako-tako, że tempo wolne, że... że... Jednak jestem zadowolona, oby tylko udało się zrealizować plany, bo torebek z różnymi grafikami przewiduję sporo i w tym sezonie wyjątkowo mi się podobają. Chociaż mój gust niekoniecznie musi być komercyjny, bywa ze moje faworyty nie znajdują uznania, co nie zmienia mojego gustu. To dość cienka linia: na ile można się ugiąc przed komercją? Trzeba, nie ma dwóch zdań, ale ile, by stracić twarzy i w lustrze widzieć swój szelmowski uśmiech? Toteż często szukam złotego środka, szukając znajduję rozwiązania przy innych okazjach nie znalezione. Sama lubię torby typu listonoszka bardzo wdzięcznie się je dekoruje, więc będzie ich sporo. Tulipany zakwitna i na innych fasonach, przewiduję trochę nowości. Ponieważ jestem poniekąd unieruchomiona, odpadają osobiste wyprawy po tkaniny, chyba że wyjątkowo. Jestem zdana na zdalne kupowanie i niestety pomyłki. To towar do macania i bez tego trudno podejmować decyzje nawet jak się zna gramatury.
czwartek, 04 lutego 2010
tulipanki, niech się nie znudzą Po badaniach okazało się, że dostałam półtora miesiąca zwłoki w chemioterapii - dla mnie mega prezent! Wyniki są jakie są, dużo leukocytów, ale bardzo wysoka hemoglobina i krwinki czerwone: wysoka norma! Na to bardzo pracuję sama, dobre odżywianie to jest podstawa, jak ważne - jestem żywym dowodem. Swoją drogą, nastawiona na coś innego, zgłupiałam ociupinkę i zmarnowałam trochę czasu, kręcąc się w kółko, porządkując, goniąc za własnym ogonem. Jednak już oprzytomniałam i sadzę tulipany - tulipanowa seria torebek ruszyła i nie ma ratunku. Oczywiście tak słodko nie jest, bo jedno oko ślepe i czekam na wizytę u okulisty z wielkim napięciem. Jedno oko to coś zupełnie innego niż dwa, inne widzenie. Torebki szyję, na marginesach rysuję i rysuję, małe formy tekstylne mnie wprost męczą o powołanie do życia, więc będzie więcej broszek i innych drobiazgów biżuteryjnych. --------------------------------------------------------------------------- Dziś też kawał prywaty: ogłoszenie szukającego pracy Kierowcy, może ktoś pomoże??? -------------------------------------------------
niedziela, 31 stycznia 2010
ilustracja Nie, nie tu nie będzie o posiadanych zasobach surowców, choc ten temat może wypełnic bloga na cały rok, jeszcze kiedyś się czepię, ale o zmaganiach. Nic na to nie poradzę, że każda wizyta tam, nawet tylko kontrolna przyprawia mnie o palpitacje, więc kilka dni znarnowanych. Jakże zazdroszczę tym wszystkim, dla których to jest bułka z masłem! W takich warunkach jednak muszę być nadal kreatywna, nadal pracować, nawet jak dyscyplina wypina się na mnie. W antraktach ponurych myśli mam przebłyski geniuszu (przebłyski, co nie znaczy, że mam siebie za genialną!) i tworzę projekty całkiem niezłe. Rzecz w tym, żeby je zmaterializować. Owszem, sprzedaję projekty także, ale wolę tworzyć coś co można dotknąć... PS. Bardzo Was przepraszam, że mało jestem aktywna na blogach, milczę jednak podczytuję i będę zgłaszać się do Was!!! Dziękuję z całego serca za dobre słowa!!!
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Dziś rano nie szukałam słupka rtęci, bo ona została zabroniona - rtęć znaczy się, więc słupka z czegoś innego w termometrze, szukałam długo i znalazł się nisko... minus dwwadzieścia. Tak więc opowieści o tym 'jakie to zimy były dawniej, panie' przerabiamy w realu i nie jest to film historyczny, z tego kina nie można wyjść przed końcem!!! A ja powoli sadzę tulipany i inne kwiecie, zaklinając Matkę Naturę: już co mialo przemarznąć, przemarzło, wystarczy!!! Naprawdę jestem powolna, więcej projektuję i obawiam się, że znaczna część projektów zostanie na długo w zeszycie. W jednym z zeszytów. Jak już kiewdyś wspomniałam staram się gromadzić projekty, pomysły w jednym, w miarę cywilizowanym miejscu, na papierze. To kilka grubych zeszytów, nieco obrzęchanych przez częste przeglądanie plus segregator wypełniony po brzegi super dokładnymi przepisami wykonania dzianin, tak rządek po rządku. Za dzianiem tęsknię, ale niestety ciągle mi nie po drodze, całe życie miałam problem by skupić się jednoczesnie na kilku rodzajach czynności. Będzie więc kolejna wiosna kwiatowa, nie tylko na torbach! Coraz bardziej ssie mnie do szycia ubrań i już coś pomału się wykluwa. Tak pomału, że lupy trzeba, by to zobaczyć... Jestem wściekła, ale nic nie poradzę - pracuję okropnie powoli, ale jednak! To mnie trzyma w pionie, przy życiu i nijak się ma do przepisów prawa w tym kraju, toteż zwolnienie lekarskie mam ale nikomu nie pokazuję - ZUS złapałby mnie z punktu za rączkę, jako oszustkę i coś tam jeszcze, obejdę się bez tej wstrząsającej sumy zasiłku chorobowego...
sobota, 23 stycznia 2010
Wyraz swoim uczuciom do zimy dawałam nie raz, są one zbyt gwałtowne, by oblec w słowa przyzwoite. Staram się nie poddawać rozpaczy, ale dobrze nie jest. Pracuję w ślimaczym tempie, głównie nad nowymi projektami, są to małe formy tekstylne plus mnóstwo koralików. *** Kolejny blog z mojej listy to ALPIO ART - na początku najbardziej lubiłam Jej makramowe cudeńka-miniaturki, teraz szyje świetne torebki i można się spodziewać jeszcze więcej!
piątek, 15 stycznia 2010
Aplikacja z torebki Powoli wracam do pracy, okropnie powoli i z trudem - to jedno oko szalenie przeszkadza, męczy się szybko i żadne ze zgromadzonych okularów nie pasują. Uszyłam spódnicę i czeka ona na nową właścicielkę - na blogu pt TOREBKOWY będą za chwilke wyjaśnienia, bo spódnica zostanie spersonalizowana :) Nie, nie ma obaw, że będę się na Was rzucać komercyjnie, ale powoli uczę się być bardziej śmiała, bo sprzedaż to moja pięta achillesowa od zawsze. Jakoś innym umiem napisać niezłe, bo skuteczne reklamy, sobie nie umiem. Nad tym muszę poracować. Decyzji do podjęcia jest więcej, koniecznie muszę znaleźć kogoś do współpracy, rozwinąć się. W dodatku muszę byc ostożna, bo przewidując różne kataklizmy nie przewidziałam, że padnę ofiarą istnej katastrofy i praktycznie stracę oko na długo... Ostrożność i cierpliwość to też moje słabe punkty! Łapać byka za rogi i to natychmiast to zawsze była moja metoda - łatwo zwalić winę na znak zodiaku.
czwartek, 14 stycznia 2010
Jak już wspomniałam nie mam konkretnych planów na ten rok, z konieczności wiele spraw czeka na rozstrzygniecie z powodu zdrowia. Nie znaczy to jednak porzucenia ścieżki dążenia do celów - te, od lat są takie same. Właśnie trudno mówić o jednym celu, skoro ma się wiele zainteresowań i umiejętności, tym bardziej, że dużo z nich jest zbieżne. Może to i ładnie wygląda, ten śnieg, ale ja mam niestety uraz na punkcie zimy i nic na to nie poradzę. Potrzebuję koloru!!! |
Zakładki:
Informuję, zamieszczone tu zdjęcia, rysunki i wyroby, są mojego autorstwa i proszę o poszanowanie moich praw.
MOJE WWW
ONE SZYJĄ
ONI DZIEJĄ
POMÓŻ!
RĘKODZIEŁO WSZELKIE
SZABLON
SZTUKA
TOREBKOWE INNE
TU BIŻU
TU MODA!
W KUCHNI
WORLDWIDE
ZNAJOMI KRÓLIKA
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||