czwartek, 12 listopada 2009

Szóstego listopada, późnym wieczrem moja Mama przewróciła się w domu, złamała kośc udową tuż przy miednicy.

Jest już po operacji, zniosła ją dzielnie. Boję się o Nią, ona ma ponad 82 lata, bardzo źle znosi pobyt w szpitalu.

Ja walczę z bólem, dotarłam do poradni przewbólowej, narazie nie ma ulgi. Z okiem jest coraz gorzej.

Boję się każdego nastepnego dnia...

 

Kochani, nie ma takich słów by Wam dziekowac by oddac to co czuję dzieki Wam!!!

Pewnie dlatego walczę!!!

13:30, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (38) »
czwartek, 05 listopada 2009

Dwa tygodnie w szpitalu i ból, który cwiartuje w każdej minucie.

Półpasiec okolic oka prawego.

Oko się nie otwiera, zapuchnięte.

Ból, jestem bólem.

09:02, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (47) »
środa, 14 października 2009

 

Mitenki w wykonaniu mojej Mamy

Jednym okiem, bo drugie zapuchnięte i ślepe. Nie wiem, co to jest, jakieś draństwo mnie zaatakowało, mam nadzieję, że przejdzie do soboty, bo mam zamiar brać udział w tym:

 

Oraz zapraszam do kibicowania! Będą konkursy i nagrody. Szczegóły wkrótce - mam nadzieję uporać się z niedomaganiem.

22:12, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (11) »
wtorek, 13 października 2009

To trudne słowo oznacza, mówiąc w dużym skrócie, równowagę. W odniesieniu do nas, taki stan, który zapewnia zdrowie i dobre funkcjonowanie. Każda choroba narusza ten stan, ale organizm zna wiele mechanizmów, które pozwalają mu działać mimo to.
Wiele osób dotkniętych chorobami wybiera chorobę zamiast normalnego w miarę życia, choroba ich usprawiedliwia dość często, to zrozumiałe. Jednak nie jest zrozumiałe, że ci, którzy całkiewm nieźle z chorobą żyją, wycofują się ze wszystkiego z usprawiedliwieniem, no bo ja jestem chory... Stąd później depresja, bo reszta społeczeństwa biegnie szybciej i maruderów zostawia w tyle, odsuwa.
Te refleksje nasunęły mi się po ostatnich spotkaniach z chorymi na białaczkę. Ta choroba nazywana bywa królewską bo nie boli... Oczywiście każdy przez to przechodzi inaczej, jednak można nie pozwolić białaczce rządzić nami!
Ja pracuję, nie tylko dlatego że muszę (renta socjalna to trochę ponad 400zł... na miesiąc), ale dlatego że lubię i to mi pomaga jak najlepszy lek.
Wczoraj znowu ta moja krucha równowaga dostała potężnego kopniaka od fiskusa, który odebrał mi wszelką nadzieję i zostaje tylko sąd. Przyznam, że rąbnęło mnie bardziej niż sądziłam i są niestety negatywne efekty: biegunka i takie tam dolegliwości.
Mam hardy charakter, nie lubię zginać karku i nigdy w życiu nie wyciągałam ręki po pomoc, załatwiałam wszystko we własnym zakresie, nawet gdy było źle nie rejestrowałam się jako bezrobotna, choć faktycznie jakiś czas byłam, nie brałam zasiłków. Nie jestem zwolenniczką ulg ani różnych takich wyjątków! Jednak - abstrahując od mojej sprawy - musi być jakieś odróżnienie firmy jedno, kilkuosobowej, od wielkich firm. Dużo osób zaczyna w pojedynkę, wiele małych firm upada właśnie dlatego, że nie mogą się rozwijać, bo dochód pożerają opłaty. Przepisy tak zgęstniały, że mało kto ma pełną orientację w tym co jego dotyczy! Na dotatek wiele przepisów dopuszcza uznaniowe decyzje urzędu - i właśnie to jest skandaliczne, że decydują rzędnicy na podstawie niejasno określonych kryteriów: mogą powiedzieć TAK, mogą NIE.
I właśnie po raz trzeci powiedzieli mi NIE.

***

YARN FERRET -  blog po którym w sposób niekontrolowany buszuje fretka! Wyłania się z dzianych robótek, pełno jej wszędzie. Autorka pisze ze swadą, jej blog to piguła energii, plus piękne dzianiny!

18:37, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (3) »
niedziela, 11 października 2009

 

Torebka ze sztruksu, marszczona, dno owalne, usztywnione

Pracuję intensywnie, nowe serie torebek nawet mi się podobają, testuję nowe surowce, nowe dodatki, nowe formy. Nowe - zupełnie jak wiosna, której mam pełną głowę, bo to już tuż, tuż.

Pomysłów do realizacji  jest więcej niż na jedno przeciętne życie, podobno są kryzysy twórcze, może i mnie wreszcie dopadnie, trochę chciałabym spróbować i tego.

Lubie torby ze sztruksu, wełny, grubotkanej bawełny na jesień. Dość trudno zrobić torbę całkowcie nieprzemakalną z tych materii - są oczywiście tkaniny różnych rodzajów powlekane np teflonem,  to inna bajka - ale trudno przemakalną można jak najbardziej.

Sama chodzę bez parasola, nie znoszę nosić dodatkowych gratów (co za hipokryzja, co w takim razie waży w mojej torbie ponad 2kg?!) i spotkania z ulewami zaliczam regularnie, bo przemieszczam się pieszo. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby rzeczy w torbie zamokły.

Czy też tak macie, że jeśli ktoś TERAZ wspomni święta, koniec roku itp, w sumie miłe świąteczne dni, to wzdrygacie się nerwowo i macie ochotę dać się wystrzelić na Księżyc?

***

DZIERGANE PASJAMI to blog Krajanki, która mieszka w wymarzonym  domu wśród łąk zielonych. Bardzo ciekawe wpisy - rzadko spotykane domowe zwierzątko, masa robótek i w tle najpiękniejsza lubelska przyroda.

 

11:02, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (12) »
piątek, 09 października 2009

Zwykle recyklinguje się rzeczy używane, a ja dziś dopadłam nowej zupełnie, zafoliowanej, tak zwanej gazetowej torebki - z tych dodawanych do czaspism. Leżakowała długo chyba, bo nie miałam na nią pomysłu. Dostałam od kogoś i wiedziałam, że ją przerobię, o ile będzie warto.

Dziś poszła pod nóż, pardon, nożyczki, bo znalazłam aksamit idealnie pasujący. Na początek stwierdziłam, że torebka jest porządnie bardzo zrobiona! Bigiel trzyma mocno, tkanina podgumowana, wykończenie bez zarzutu. Ciachnęłam i doszyłam aksamit, z uciętego zrobiłam kokardę, zmieniłam podszewkę, zrobiłam wewnątrz kieszonkę, na wierzchu naszyłam koraliki w kolorach wzoru. Szkoda, że nie mam zdjęcia przed przemianą, ale te torebki zna chyba cały świat?

W sumie było więcej zabawy, niż w przypadku szycia nowej torby... warto??? Gdyby to była rzecz używana, trzeba by było uprać, dokonać może napraw. Idea recyklingu jest szlachetna, opóźnia się lądowanie na śmietniku, ale wkład pracy jest z reguły większy, cena niższa czesto, więc...?

Bardzo lubię takie torebki, dokładnie lubię efekt końcowy i ulgę, że się udało. Ładne bigle są drogie, trochę nerwowo się robi przy ich mocowaniu. Szkoda takich torebek robić z pospolitych tkanin, bo nie mogą być tanie.

-------------------------------------------------------------------

A teraz chwalę się! Od ANTONINY dostałam to oto wróżnienie:

Zgodnie z tradycją powinnam je przekazać komuś (a nawet komusiom, bo nie jednej osobie). Wróżniam tak wiele blogów jak wiele jest na mojej liście, więc proszę!

Chciałabym jednak skierować jedno wróżnienie do konkretnego bloga, bloga ALPIO! Jej torebki mają przyszłość!

***

Kilka słów o blogu WŁÓCZKOWE CZARY, lubię tam wpadać, a teraz będę częsciej, bo nastąpiły przenosiny i łatwiej się bloga przegląda tam. Dziany i inne rękodzieło, ciekawe notki, warto zaglądać i miła atmosfera gwarantowana.

22:41, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (5) »
wtorek, 06 października 2009

 Sztruksowa kosmetyczka.

Często mnie pytają jak projektuję, skąd biorę pomysły.

Pisałam już wiele razy, że nie biorę pomysłów z internetu, staram się nawet omijać bliskie moim zanteresowaniom strony www, bo łatwo coś zabrać ze sobą nieświadomie. Muszę wiedzieć co się w modzie dzieje i oglądam pokazy Wielkich Krawców i wyciągam wnioski. Wymaga się ode mnie oryginalności i staram się o to bardzo. Najwięcej pomysłów przychodzi, gdy jestem zajęta czymś innym. Mam więc masę notatek, rysunków wykonanych na tym co pod ręką, nawet na paragonie ze sklepu. Pomysł jest jak impuls, przychodzi i równie łatwo znika. Wszystkie świstki starannie przechowuję w jednym miejscu, raz na jakiś czas przeglądam i to co mi się wydaje ciekawe zachowuje, przerysowuję, lub wklejam do zielonej księgi, która pęcznieje, rozsypuje się ale ma magiczne znaczenie.  Ten sposób polecam, z pamięci może się ulotnić wszystko - poza tym sprawdza się idealnie zasada, że wśród dwudziestu pomysłow jeden jest genialny!

Tak ostatnio  przejrzałam sobie projekty i doszłam do wniosku, że jestem kompletnie głupia. Wiele świetnych ciągle jest niezrealizowanych, bo nie ma czasu... Jak nie ma?! Jak się chce, to można wszystko!

Oraz mam zamiar to wreszcie zrealizować, bo czekanie na lepsze jutro jest do niczego, jutra może nie być - niekoniecznie w sensie pesymistycznym, ot jutro może nastąpić jakaś przymusowa zmiana planów.

 

PS. Zgłosiłam się do Nocnego Maratonu Blogerów!!! Niestety nie mogę pojechać do Warszawy, więc będę pisać zdalnie - już się cieszę i szykuję niespodziaaanki!!!

***

STOWARZYSZENIE ANONIMOWYCH WŁOCZKOHOLIKÓW  to kolejny mój ulubiony blogowy przystanek, bardzo oryginalny. To jest dzianie z towarzyszeniem akompaniamentu muzycznego. Ta muzyczna, elegancka nuta jakoś się ujawnia w pięknych, niepowtarzalnych dzianinach Autorki.

09:42, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (8) »
niedziela, 04 października 2009

Kopertówka z wełny i tafty, aplikacje z atłasu i aksamitu jedwabnego.

Nietypowo, bo dzień spędziłam w kuchni. Na ogół spędzam w niej minimum czasu, nienawidzę gotowania, jakoś nie ma to dla mnie większego sensu. W dodatku moje przodkinie trzaskały garami ze złości i wydziwiały. Jest jednak pewna różnica: one gotowały bosko, umiały, były mistrzyniami, a ja cóż... coś umiem, pewnie palców u jednej ręki wystarczy do wyliczenia, uwzględniając kanapki i surówki.
Tak więc dziś nietypowo byłam w kuchni smażąc naleśniki. Bardzo je lubię, niestety same się zrobić nie chcą, więc musiałam. Naleśniki smażę cienkie bardzo, na jedną stronę, potem je smaruję powidłami, składam na czworo i odrzgrzewam dla normalnych ludzi na maśle, dla siebie na plancie. Jak już coś robię, to robię dużo, za dużo... jak naleśniki, to ponad 100 sztuk, inaczej jakoś nie umiem! To jest mój królewski obiad! Zrobiłam, bo zostało nieco powideł zeszłorocznych, a już są tegoroczne. Powidła w tym roku zaczęło się robić jakoś wczesniej, pogoda taka, że śliwki pewnie szybko się skończą.
Okropna jestem, lubię czasem efekty końcowe wysiłków w kuchni, jednak tego czasu tam spędzonego żal mi jeszcze bardziej...

***

VAMPIRO - to też był jeden z tych pierwszych blogów jakie poznałam. Przesympatyczna autorka, wiec jej blog czyta się z uśmiechem i podziwem dla Jej wielu prac wykonywanych migiem. Cieszę się, że wróciła z blogowego urlopu.

sobota, 03 października 2009

Nieduza kopertówka, usztywniona, aplikacje po obu stronach, odpinany pasek na nadgarstek.

Nie znoszę narzekania, marudzenia i mienia (mania???) za złe. Lubię wiedziec, co tam panie w polityce, ale mdli mnie od tego wypychania na czołówki wiadomości mozliwie najgorszych, epatowania tragediami, katastrofami i całym złem z pedofilią na czele. Wśród kilkunastu newsów zero pozywnych!!!

Dlatego porzuciłam i swoje smętki i zajęłam się robotą, bo mam co robic.

Dotarly cudne surowce i to jest zawsze ekscytujący moment. Właściwie nie znoszę kupowac wielu rzeczy zdalnie, bez macania, lecz inaczej nie mogę teraz.To swoista loteria.

Robię totalna wyprzedaz, bo nowe torby są po prostu nowe, choc wiele motywów pozostaje.

Od aplikacji się nie odczepiam, lubię je. Zastanawiam się nad zamówieniem - tkaninowe panneau mnie kusi, bo jest trudne, sama sobie nogę podłożyłam i projekt poleciał moimi marzeniami, spodobał się i teraz muszę pomyslec, gdzie czasowo upchnąc realizację...

***

SZYDŁO I SPÓŁKA -  ta spółka to druty, czółenko frywolitkowe i więcej! .  to jeden z tych blogów na które miło popatrzec i poczytac. Autorce tylko można pozazdrościc szafy pełnej modnych dzianin!

18:48, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 października 2009

Prosze Panstwa, nie polecam HP, ledwo niesmialo zaczelam sie cieszyc, ze lapek wrocil naprawiony, ze wyglada na to, ze zdrowy a tu dzis rano po wlaczeniu znow wyje!!! Wydaje taki dzwiek z siebie jak syrena na alarm... ja tez mam ochote wyc, wyc jak stado glodnych wilkow!

To juz drobnostka, ze nie moge uzywac polskich znakow, bo sa tu jakies tajemnicze skroty klawiaturowe i uzycie 'z' z kropka powoduje znikniecie calego tekstu, z tym sobie poradze, z wyciem nie!

Tak czekalam, bo bez kompa jak bez reki i nogi...

Zdazylam zrobic blogo-sklepik, bede tam wrzucac torebki w polskich cenach, bo ... jak juz pisalam nasze zwykle ceny szokuja niskoscia tych ze swiata. My ciagle zarabiamy duzo, duzo mniej niz oni...

Reszte napisze pozniej, ide na wojne z HP! Ten wojenny nastroj sie przelozyl na torby, ktore teraz szyje.

*** 

Blog SZYDEŁKOWE AŻURY to zawrót głowy! Tyle tam świetnych ażurowych ubrań. Zaglądac naprawdę warto, bo Gospodyni bloga dba, by bylo co podziwiac. 

 

 

09:28, vivictoria , BAG LADY
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
Informuję, zamieszczone tu zdjęcia, rysunki i wyroby, są mojego autorstwa i proszę o poszanowanie moich praw.
MOJE WWW
ONE SZYJĄ
ONI DZIEJĄ
POMÓŻ!
RĘKODZIEŁO WSZELKIE
SZABLON
SZTUKA
TOREBKOWE INNE
TU BIŻU
TU MODA!
W KUCHNI
WORLDWIDE
ZNAJOMI KRÓLIKA

konkurs

Bag Lady Blog

KONTAKT

@