bag_lady

Wpisy

  • sobota, 01 stycznia 2011
  • wtorek, 28 grudnia 2010
    • GŁUCHY WARKOT ZŁOŚCI...

          Na poczatek pochwale się: nareszcie mam naszywki firmowe do toreb i torebeczek! wykonanie super, firma która to robi jest niezwykle solidna i prezentuje wysoką jakość.  Już pisałam, że będę takie firmy ze wszystkich sił popierać, reklamować, polecać. Tak dużo ich w końcu nie znam... tych usługowych tylko trzy sztuki: naprawa maszyn, serwis i sklep komputerowy i ta firma Ex-Print

          Wczoraj byłam na badaniach, wyniki bardzo dobre, wysoka hemoglobina bo 14, biale w minimalnie ponad normę, ale węzły chłonne wielkie i jutro mam się stawić w szpitalu. Przyznam, że się czuję może nie za- ale podłamana, bo ... tu cała lista powodów dla których czas mi potrzebny jak lekarstwo! Pracować muszę wprost koniecznie, bo kasa mi z nieba nie poleci. Nie czuję się źle, trochę mi przybyło kg z trudem lecz jednak. Nawet nie umiem opowiedzieć jak to jest, gdy się nie ma nigdy apetytu i je, bo mus, na rozum tylko.

      Spróbuję się jutro potargować, ale być może lepiej odwalić te dwa - oby tylko dwa! - dni i miec spokój na trzy tygodnie? Boję się, że znów wysiądzie przewód pokarmowy, że wychudnę i stracę siły. Warczę sobie, warczę na medycynę, która chyba tylko udaje, że leczy. Ten cały postęp wydaje się coraz bardziej podejrzany... Oj, dobrze, jestem rozgoryczona i nie mówię, że sprawiedliwa?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „GŁUCHY WARKOT ZŁOŚCI...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 grudnia 2010 22:16
  • sobota, 25 grudnia 2010
    • UCIEKAJĄCE BOŻE NARODZENIE

      Wszystko zapowiadało się tak dobrze... Przygotowania wcześnie zaczęte, ale czemu szło tak powoli?! Sama nie wiem, coraz więcej wysiłku pożerają zwykłe czynności... rozum swoje, bezrozumna potrzeba podtrzymania tradycji, swoje.

      Wigilia prosta, zwykła z barszczykiem, uszkami, pierogi z kapustą, a jakże. Potem pad płaski i nawet mi się nie chciało włożyć płyty do kompa i obejrzeć zachomikowanego na okazję filmu, zresztą mam ich kilka, choć zabrakło wymarzonych piratów.

      A jednak (prawie) zdążyłam!

      Kochami niech Święta będą czasem specjalnym, wyjątkowym, ale niech oświetlą następne zwykłe dni okruchami blasku wyjątkowego!!! Niech zdrowie dopisuje, niech los niesie tylko miłe niespodzianki! W te Święta tak trochę rodzimy się sami też, przychodzą na świat nasze marzenia, pragnienia, plany - miejmy odwagę iść za nimi!

      Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!!!

      I dziękuję Wam za Wasze życzenia, niech mi się spełniają!

      Dziś na blogu nad nami Anioł Wielkiej Nadziei wykonany niezwykłym, lśniącym haftem przez Wspanialą Splocik - dziękuję!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „UCIEKAJĄCE BOŻE NARODZENIE”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      sobota, 25 grudnia 2010 11:29
  • niedziela, 19 grudnia 2010
    • W PRACOWNI

       

      Wbrew chęciom i zamiarom siedzę cicho.. co nie znaczy, że nic nie robię. Robię, nawet sporo. Jednak coraz więcej czasu muszę poświęcać na roboty domowe.
      Zrezygnowałam z wykonywania zamówień - być może chwilowo, ale zabierały mi masę czasu, nie miałam kiedy zabrać się za nowe kolekcje, zostawały ogony, nieustanne wyrzuty sumienia, opóźnienia, w końcu ciągle pracuję sama.
      Teraz powoli nowości nabierają kształtów, trochę z konieczności a trochę dla przyjemności zabrałam się robienie drobiazgów - tekstylnej biżuterii.
      Kursu szycia nie zapomniałam! Ciągle dokładam nowe pomysły. Mam obawy, że w trakcie tego kursu obrośniecie w tekstylne zapasy, nie wyrzucicie nawet skrawka tkaniny :)  Łapię oddech i postaram się wkrótce zacząć. Boję się ciągle obiecywać konkretnie, bo wiadomo - częścią mojego czasu rządzą lekarze, po dłuższej przerwie idę na badania. Czuję się nieźle, ale węzły chłonne porosły jak słonie :(((
      Za trzymanie mnie w pionie z całego serca dziękuję! To wiele dla mnie znaczy, uwierzcie!

      Dziś na focie około połowy, a tak naprawdę chyba 2/3 mojej niby-pracowni, to tylko 10m kwadratowych i musiałam się sporo nawynosić, żeby Was nie przestraszyć, bo na co dzień wygląda to jak zapchany do niemożliwości śmietnik, no może bardziej kolorowe coś niż śmietnik :D

      Tak bardzo chciałabym całkowicie pogrążyć się w szmatach, włóczkach, utonąć w nich na długie godziny... 
      Wkrótce się dowiem, co będzie dalej, czy znowu będą chemie... Ostatnio sporo włosów straciłam, ale jeszcze łyso nie wyglądałam, teraz mi odrastają jak szalone. Zresztą to nie jest dla mnie problem, choć wiele kobiet przeżywa to mocno, dziwię się.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (24) Pokaż komentarze do wpisu „W PRACOWNI”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      niedziela, 19 grudnia 2010 14:30
  • czwartek, 18 listopada 2010
    • ZAMROŻENIE

      Nie da się normalnie funkcjonować, gdy szpital ciągle woła na badania, do tego się nie mogę przyzwyczaić, ciągle się boję igieł...

      Jednak wreszcie mam trochę spokoju, wyniki są dobre, ale jestem osłabiona, węzły chłonne sobie rosną a rosną. Trudno, ja pracuję, bo bez tego zginę całkiem, to mi daje siłę napędową i masę radości.

      Marzę o powrocie na bloga, mam masę pomysłów, kurs szycia gotowy, zapał - tylko czasu brak do bólu! Wszystko teraz robię dwa razy dłużej, na dokładkę pogoda czyni mnie śpiącą okrutnie, nie chcę pic kawy hektolitrami. Staram się nie przyspieszać zbyt bardzo, staram się przybrać na wadze, to jest wprost konieczne. Na szczęscie powoli mogę jeść więcej różnych produktów. Jestem żywym dowodem jak ważny jest sposób odżywiania się, tego że pokarm może być lekiem.

      Krótko mówiąc jest lepiej!

      Bardzo gorąco Wam dziękuję. Boję się obiecywać, zrobiłam się przesądna,  ale plany mam!

      Serdecznie pozdrawiam!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (43) Pokaż komentarze do wpisu „ZAMROŻENIE”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 listopada 2010 22:43
  • niedziela, 24 października 2010
  • niedziela, 19 września 2010
    • DZIĘKUJĘ!!!

      Jeszcze trochę się pousprawiedliwiam. Na początku miesiąca byłam w szpitalu, przez 7 dni podawano mi antybiotyk, bo ciągle miałam gorączke niewiadomego pochodzenia, jakaś infekcja, ale nikt nie zgadł co to było. Szczęśliwie ten antybiotyk zadziałał. Jednak nie mogłam sobie poradzić z biegunką, a codzienne posiedzenia w szpitalu nie sprzyjały kuracji. Szczęście w nieszczęściu - nie musiałam leżeć przez te 7 dni na oddziale, mogłam wracać do domu. Dla mnie ważne, ze względu na mamę i samopoczucie. W szpitalu się czuję jak obdarta ze wszelkiej intymności, przyobleczona w nocne odzienie, z reguły staję się trzy razy bardziej chora niz w rzeczywistości. Przetrwałam niedogodności codziennego, porannego dojazdu do szpitala a potem zajęłam się sama sobą i powoli jest lepiej, dieta ciągle bezglutenowa, ale już coraz bogatsza.

      Bardzo mnie dziwi, że na hematologii nie ma dietetyka! Jest psycholog, ale przecież odpowiednia dieta jest szalenie ważna, nie tylko zresztą dla chorych. Dieta plus obserwowanie samego siebie, czasem źle reagujemy na zestawienia różnych potraw sądząc, że np dolega nam wątroba. U mnie wątroba reaguje źle wyłącznie  na zestaw twarożek plus żółtko...  Dobra dieta może nawet poprawić nastrój, a co dopiero stan zdrowia. Na ten temat mogę "truć" godzinami, wytresowana i wyedykowana na rodzinnych przypadłościach: celiakii i licznych alergiach pokarmowych.

      Hematologia w szpitalu miejskim w Toruniu przenosi się właśnie do nowego budynku, gdzie będą lepsze warunki także dla tych dochodzących na kroplówki. Jednak nawet najlepsze warunki nie spowodują, że szpital stanie się miejscem przyjaznym... Nie mogę narzekać, personel tam jest wyjątkowy, lekarze tworzą atmosferę naprawdę przyjazną pacjentom, pilęgniarki są uczynne i sympatyczne. Jednak szpital to szpital...

      Byłam słaba, tak słaba, że mnie to zaskoczyło! Nie mogłam pracować, dużo leżałam i spałam. Teraz za to moje dni są zwariowane, jak te crazy patchworki - są chwile przyjemne, kiedy coś się udaje, kiedy wygra się ze słabościa, i chwile szare, kiedy trzeba ustąpić...

      Jednak nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo...

      Jestem i walczę!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (46) Pokaż komentarze do wpisu „DZIĘKUJĘ!!!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      niedziela, 19 września 2010 13:46
  • sobota, 18 września 2010
    • PIENIĄDZE ALBO ŻYCIE!!!

      Przede wszyskim przepraszam za długaśne milczenie! Za każdym razem, kiedy się rozpędzałam przylecieć i zameldować, że jest lepiej, było gorzej... więc nic nie mówię na ten temat. 22-giego znowu szpital, więc będzie gorzej... Póki co ratuję swój przewód pokarmowy, bo od tego naprawdę wiele zależy. Nie darmo się mówi, że jesteśmy tym co zjemy, to nasz budulec, dzięki temu wszystko się odnawia, to czyni nas silnymi, odpornymi itp. Bronię się! Czytam z wielką uwagą i wzruszeniem Wasze komentarze, rady czytam i zastosuję!
      Z całego serca dziękuję!!!

      - Pieniądze albo życie!!!
      Tak mówi choroba do nieszczęśnika, którego dopada. W każdym kraju chora osoba biednieje, ale u nas popada w nędzę dosłownie. Zdałam sobie sprawę z tego konstatując wreszcie ile kasy zostawiam ostatnio na zielonym targowisku kupując tylko owoce i warzywa, wreszcie ceny do mnie dotarły... Urząd skarbowy, który nie przestaje mnie nękać domaga się odpowiedzi ile wydaję na leki - a przecież tych najważniejszych nie kupuje się w aptece!!! Choć wiele osób tak sądzi... Odwiedzając ten przybytek, aptekę znaczy się, widzę jak wielu ludzi dokonuje zakupów z reklamowa gazetką w ręku, dosłownie szok! Wychodzą z pełną reklamówką przeróżnych tabletek, syropów, ziółek, zostawiając w kasie niemałe pieniądze. Nie będę tego komentować, ale lepiej zrobiliby inwestując te sumy w warzywka i owoce, króre ciągle u nas są smaczne i zdrowe - choć może trzeba trochę poszukać, by znaleźć naprawdę smaczne pomidorki, czy jabłuszka.

      Ostatnio zrobiło się głośno o białaczce, za sprawą pewnego muzyka. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że każdego roku diagnozuje się tę chorobę u 10 tysięcy ludzi w Polsce! Nie zawsze przeszczepy rozwiązują sprawę, chemioterapia tylko podtrzymuje życie na tyle, na ile organizm ją wytrzyma. U mnie padł przewód pokarmowy, co dalej? Czasem jestem pesymistką, pocieszające jest to, że białaczka, poza niektórymi zabiegami, nie boli... Nawiasem, ciągle półpasiec daje o sobie znać, oko ślepnie... echhhh...
      Oczywiście staram się a nawet muszę pracować. Paradoksalnie sytuacja materialna, zła sama w sobie, pomaga mi nie mysleć o najgorszym. Zaabsorbowanie obroną i tak nędzarnego statusu materialnego, odpędza inne myśli, pomaga, daje kopa do walki. Śmieszne, prawda?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „PIENIĄDZE ALBO ŻYCIE!!!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      sobota, 18 września 2010 22:23
  • czwartek, 12 sierpnia 2010
  • sobota, 24 lipca 2010
    • WŁ.GOMUŁKA ŻYJE!

      Dziś wpis będzie nietypowy i wyjątkowy, najmocniej przepraszam, jeśli kogoś urażę, bo szaleją po mnie uczucia najgorsze z najgorszych.

      Jak wiecie nie dotykam polityki nawet przyrządem o najdłuższym wysięgniku, żywię - oględnie mówiąc niechęć do okrągłego budynku w stolicy i całej, bez najmniejszego wyjątku, zawartości.

      Otóż w końcu tygodnia, dostałam kolejne wezwanie z US i przeczytawszy wróciłam do początku, bo oczywiście niczego nie zrozumiałam: w pierwszych słowach szanowny US powołuje się na ustawę z roku 1960!!!! i 1966!!!! Sprawdziałam, Gomułka był gensekiem w latach 1956-1970 i jak widać ciągnie się do tej pory.

      Proszę mi nie mówić o nowelizacjach: od samych dat przewraca się wszędzie!

      Zamilknę, czym sejm zajmował się przez tyle lat po transfornacji, zamilknę o obietnicach. Dlaczego społeczeństwo nie domaga się od swoich rzekomo posłów, by robili to co trzeba, by żyć w normalnym kraju???!!!

      Jak długo społeczeństowo będzie pozwalało sobie napuszczać mydła do oczu w postaci idiotycznych komisji od spraw, które dotyczą garstek?  Nie jestem za demokracją, ale skoro już tak to nazywają, to może ktoś przeczyta, czym jest z definicji???

      Niech żyje tow Wiesław!

      PS. Ledwo napisałam poprzedni post bojąc sie nawet najmniejszymi literkami cieszyć, że nie jest najgorzej, strzeliła potężna gorączka, kilka razy słupek zabronionej rtęci staranował 40 :(

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „WŁ.GOMUŁKA ŻYJE! ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      sobota, 24 lipca 2010 12:12

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Bag Lady Blog

KONTAKT

@