bag_lady

DZIEJĘ

  • poniedziałek, 22 marca 2010
    • ZARAZA, JAK DŻUMA

       

      Obiecałam sobie: ani jednego motka więcej! Nic z tego, na blgach szaleje zaraza niczym tajfun i mnie też porwało, już nie będę palcem wytykać gdzie się to zaczęło... Do zarazy dołaczyła się moja namiętność do jedwabiu i oto fragment nabytku: len z jedwabiem. Coś cudnego, włóczka nawet niezbyt cienka, robi wrażenie ciut zgrzebne ale w dotyku jest przyjemna bardzo, po praniu będzie jeszcze lepiej, bo jest natłuszczona. I ma piękne kolory! Choć na zdjęciu oczywiście przekłamane. Któregoś dnia zamorduję ten aparat!

      Na obie włóczki pomysły mam od dawna, teraz tylko czas potrzebny, ale chętnie wrócę do dziania, a nawet muszę!

      Na drugiej focie jedwabne materie, które przyfrunęły wcześniej -istna feeria barw, złapię się za nie niedługo, choc wolę jedwab bez wzorów.

      Te włóczki mi trochę pomogły dziś - oklapłam wobec jutrzejszej perspektywy szpitala i badań - odwróciły na chwilę uwagę, od tego, co ponure. To samo zadanie mają plany na zaś :)

      Jutro wieczorem będę wiedziała co dalej i biorąc to pod uwagę zacznę kurs szycia.

        

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „ZARAZA, JAK DŻUMA”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 marca 2010 20:46
  • poniedziałek, 08 marca 2010
    • FREE FORM SZYDEŁKO

      Najpierw CANDY

      Nie ma zdjęć, bo robiłam wszystko teraz, wieczorem - tak samo jak poprzednio: karteczki, było ich 50 (jedna osoba spoza listy, bo miała kłopot z napisaniem komentarza) i losowanie ręką mamy.

      Los się uśmiechnął do SPLOCIKA!!! A ponieważ przy wyciąganiu wypadł jeszcze jeden los, coś pobiegnie też do TOJATENIA!!!

      Splociku, czyżbyś użyła jakiegoś zaklęcia? Bardzo mnie przydałoby się! Zagrałabym NAWET w lotto! Dziewczyny, poproszę o adresy!

      Gratuluję i na tym nie koniec - będą włóczkowe candy z pewnością już niedługo.

      --------------------------

      Na zdjęciu narzutka z elementów muszelkowych wykonanych przez mamę. Włóczka wełna z towarzyszeniem luny, dla której nie widzę innego zastosowania jak do pary, robienie z czegoś takiego pojedyńczą nitką to sadyzm w okropnym wydaniu, coś jak chińskie tortury.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „FREE FORM SZYDEŁKO”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 marca 2010 21:21
  • niedziela, 21 lutego 2010
    • WEŁNA I REKLAMA

       

      Ta-dam! Ta-dam!

      Ufff... nareszcie ogłaszam candy, dość specjalne bo zaadresowane dziś  szczególnie do dziejących!

      Będą jeszcze inne, następne chyba dla wyszywających, a jak tylko nabiorę lepszej "mocy produkcyjnej", będzie candy z moimi wyrobami.

      Zasady zabawy są znane:

      - zgłoszenie się w komentarzu

      - podanie linka na swoim blogu do tej notki

      Proszę zdążyć ze wpisem przed godziną 00:00 27/28 lutego :)

      Losowanie 28 lutego - a do zdobycia jest około 1,3kg (chyba jednak w sumie więcej) włóczki w pięknych kolorach rudości.

      Włóczka kolorowa to wełna 60% dośc gruba, druty ok 6-7, jest jej ok 800g - jest nowa oczywiście, plus wełna 100% ruda, z aniluxu, to chyba śnieżka? Częściowo została spruta z nieukończonego projektu, ale wygląda jak nowa, jest jej około 500g. Obie włóczki z moich zapasów, z pomieszczeń bez dymu papierosowego. Są to włóczki o suchym wełnianym chwycie - moim zdaniem nie gryzą przesadnie i są szalenie ciepłe - nadają się szczególnie na wierzchnie okrycia - żakiet, płaszczyk itp. Można z tego zestawu wyczarować  duży kardigan na przykład. Świetnie wyglądają wszelkie warkoczowe sploty i robi się z nich szybko, bo druty grube.

      Zapraszam!

      ***

      Przez blogi i fora od czasu do czasu przetacza się fala dyskusji na temat reklam, szczególnie blogowych. Candy to także swoista reklama ale nie tylko - to przecież i sympatyczna zabawa jest? W dodatku sprzyja poznawaniu nowych miejsc, których być może nie zauważylibyśmy bez tego?

      Wracając do komercji - jest oburzenie, wyrzut, że niektórzy zarabiają na blogach.  To jedno, a drugie, że denerwują ich wyskakujące okienka reklam.

      Na moim blogu takie okienko jest niestety i ja z tego nic nie mam oprócz  licznika - żeby się pobyć reklamy muszę JA za to zapłacić. Rozważam taką opcję, bo tego licznika używam w kilku miejscach i jest bardzo użytecznym narzędziem.

      Co innego okienko po prawej stronie u góry, box reklam AdTaily - takie reklamy są nieinwazyjne, nie ma musu klikać ani patrzeć, zresztą każdy je może mieć na blogu - polecam! Kiedy nie ma tam płatnych reklam można wieszać swoje własne bez opłat. Jeśli się ktoś do mnie zwróci o powieszenie bezpłatnej reklamy, z pewnością otrzyma odpowiedź.  Zaznaczam, że mogę polecać tylko to, do czego osobiście jestem przekonana, lub sprawdziłam - moim zdaniem takie "reklamy" są najlepsze, nasze własne sprawdzone opinie?

      Nie widzę nic złego w tym, że blogującym wpadnie czasem parę złotych - a czytałam wiele wypowiedzi, w których aż syczało z oburzenia... Jeśli blog natrętnie robi się komercyjny to może po prostu go omijać, jeśli to nas nie interesuje? Lub próbować zarabiać też?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (41) Pokaż komentarze do wpisu „WEŁNA I REKLAMA”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 lutego 2010 10:46
  • sobota, 20 lutego 2010
    • SZLACHETNE ZDROWIE

      Na początek chwalę się, a właściwie chwalę swoją Mamę! To ona wykonała freeformowe elementy i powstał szalik - dziś fota skończonego, co zauważy tylko wprawne oko. Szalik został dokoła wykończony półsłupkami co mu nadało nieco sztywności na brzegach, zbyt duże ażury zostały ciut wypełnione no i oczywiście został uprasowany ale bez naciągania, bo już miał  zamówione wymiary. Zdjęcie niezbyt "uklepane", bo robione pod pożądliwym spojrzeniem nowej właścicielki, siostra go zamotała na sobie i w podskokach wybiegła.

      Już wiem, że będzie podobny, te same kolory, ale inaczej go wykończę. Będzie między innymi z tego powodu, że te włóczki są dość wydajne, a ja już nigdy nie nauczę się kupować tego towaru na motki, kupuję na kilogramy i skutki są...

      Co do tytułowego zdrowia. Życzymy go sobie i wszystkim zawsze, nawet pdkreślając, że jest najważniejsze. Oczywiście, że jest, ale bardzo wielu ludzi musi bez tego zdrowia, bez pełnego zdrowia, żyć. Skoro nie ma się tego co najważniejsze, łatwo o depresję, poczucie bycia kimś n-tej kategorii, odstawienia poza nawias reszty szczęśliwców. Być może to jest powód, dla którego ludzie ukrywają swoje choroby jak mogą... Jednak są tacy, którzy mimo chorób, dolegliwości dają przykład  nawet zdrowym! Właśnie z nich czerpię wiarę i nadzieję, bo nie zgadzam się mieć depresji, nie zgadzam na bycie poza nawiasem, nie zgadzam się! Czasem tak się czuję, często w zetknięciu z administracją niestety.

      Walczę teraz o oko (jakby mało było białaczki), choć zdaję sobie sprawę że uszkodzenie jest nieodwracalne - ogólnie sytuacja jest zła ale to woda na mój młyn: kiedy jest naprawdę źle, ja jestem lepsza :) Jestem człowiekiem walki i ryzykantem, to mój żywioł. W dodatku sprzyja mi wiosna i niesie mnie, nieeesie!!!

      ***

      POLECAM:

      CANDY U GAZYNI!!! CZYLI GRATKA DLA DEKUPAŻUJĄCYCH :)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „SZLACHETNE ZDROWIE”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      sobota, 20 lutego 2010 19:07
  • czwartek, 18 lutego 2010
    • SZYDEŁKO W AKCJI

      Nie powinnam pracować, bo w tej fazie oko się uczy patrzeć na nowo, po czteromiesięcznej przerwie wreszcie otwarte! Jednak muszę i nawet nie umiem siedzieć bezczynnie, taki nerwowy tik czy co? Jestem ostrożna, nadeptuję hamulce, ale...

      To fioletowe coś,  to nieukończony jeszcze, ale w fazie zcalania szalik typu freeform dla siostry - elementy zrobiła mama, ja tylko łączę w całość, wykończę, ustabilizuję, ale już mi się to podoba i wiem, że będzie kolejny. Ten jest dość wąski,mocnofioletowy z kleksami różu i lila. Jedna z włóczek to poczciwa sonata, bo kolor idealnie pasował do kolorowej wełny setki. Postaram się zrobić zdjęcie gotowego szalika - przez zdjęcia to ja proszę Państwa dosłownie wariuję! Ich "jakość" mi szkodzi bardziej niż zima.

      Na drugiej focie rosnący zbiór serwetek, dość małych, do projektu w którym zostaną połączone wszystkie razem - to dziubię w każdej chwili, np jak się otwiera komputer, jak piję kawę, ale dość wolno mi idzie. Jeśli ten projekt "wypali" zaproszę do wspólnego dziubania serwetek ... zobaczymy. Bardzo chciałam to-to skończyć przed Wielkanocą, ale jestem w lesie jeszcze.

      To tylko takie wprawki przed poważniejszym dzianiem, bo zaplanowałam powrót i to nawet dość ambitny - chodzę po blogach, widzę poziomy wysokie, więc mnie też ugryzło w tyłek i pcha, żeby pokazać, że i ja coś tam potrafię... To już jednak będzie następny zimowy sezon, lato sobie daruję. Robie przegląd posiadanych włóczek i planuję cosik dokupić też. To dokupić wolałabym pominąć, bo znam siebie - jak zacznę włóczkowe zakupy, to nie będę się mogła zatrzymnać, a człek to jednak nie mól - wełny nie zje nawet po ugotowaniu :(((

      Życzcie mi rozumu :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „SZYDEŁKO W AKCJI ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 lutego 2010 17:13
  • niedziela, 07 lutego 2010
    • TROCHĘ SIĘ DZIEJE

      Dosłownie, bo i na drutach coś tam wreszcie ruszyłam, ale jakoś bliżej mi teraz do szydełka, po trochu łatwiej robić, łatwiej sie oderwać.

      Wprawne oko zauważy to nic odkrywczego, gazetkowe serwetki, ale wszystkie one zostaną użyte do jednego dużego projektu, nawet może dwóch? Stosunkowo nieduże, o rozmaitych odcieniach od bieli do delikatnego jasnego beżu. Trochę takich serwetek poniewiera się gdzies po szufladach, razem mogą dać interesujący efekt.

      Rzadko coś robię według przepisu, ale jakoś nie mam serca do wymyślania własnych wzorów serwetek - to jest dość czasochłonne i wymaga prób. Tyle tylko, że widzę błędy w opisach i zmieniam ile mogę.

      Bardziej mi po drodze z robótkami typu freeform we wszelkich technikach - to jest dopiero fantastyczna zabawa! Nie przejmując się tym, że tak się nie robi, a tak jest nieprawidłowo. W pudle już mam sporo takich nieprawidłowości, więc kiedyś doczekają się przemiany w coś konkretnego.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „TROCHĘ SIĘ DZIEJE”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 lutego 2010 14:08
  • środa, 05 listopada 2008
    • KASZMIR

      No i mamy! Mgły, dni szare, ociekające mgłami, wyprane w kolorów, bez nieba którego nie widać. Wilgoć wciska się do domów nawet,  dusza pragnie więcej światła, nie zważając na podwyżki elektryki. Nagle zachciewa się spodeczka konfitur z gorzką, mocną zieloną herbatą.

      Siedzę, co tu ukrywać, odziana w luksusy pod tytułem kaszmirowa tunika, lekka, miękka i niezwykle ciepła. Zawsze się dziwowałam skąd ten pęd do kaszmirów, do czasu kiedy tego niezwykłego surowca nie dopadłam. Otacza ciało kokonem ciepła, pozwala czuć niezwykłą jedwabistą delikatność, nie waży nic.

      A ja zamiast się rozczulać nad kaszmirem powinnam zaplanować sweter - ten, którego fragment widnieje powyżej już się zużył i myślę nad następnym. Tyle mojego, że zamawiający zgadza się na wszystko co zaproponuję. A mój charakter domaga się kłótni!!!

      PS. Zdjęcie przedstawia fragment swetra na człowieku, stąd krzywizny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „KASZMIR”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      środa, 05 listopada 2008 22:21
  • wtorek, 21 października 2008
    • SWETROMANIA JESIENNA

       

       

      Nie lubię chłodów, cierpię i marznę, toteż sweter, najlepiej wełniany to najlepszy przyjaciel na ten czas. Najlepszy w pewnym sensie, do pewnego stopnia. Wełna daje miękkość, pochłania wilgoć, tuli i otula.

      Te dwa swetery mają swoją historię, ten pierwszy to trup z szafy według nomenklatury DAGNY   czyli znalezione niepozszywane i niestabilizowane kawałki, które wreszcie się doczekały przemienienia w prosty zupełnie sweter. Intersująca włóczka o jeansowym efekcie jest bardzo puszysta, wzór wrabiany miejscami przędzą i mocnym atłasowym połysku. W międzyczasie nieco podniosłam swój poziom i dziś zrobiłabym go inaczej. Wzór własny.

      Drugi sweter to mój ulubiony osobisty w stadium końcowego użytkowania, czyli już kończy pracowitą służbę, właśnie zaczęłam nowy nieco podobny, choć inny. Ten jest zrobiony z czterech gatunków włóczek, subtelnie wycieniowanych, czego nie widac na focie. Nowy będzie zielony i już wiem, że do niego będę zamawiać duży, ciężki naszyjnik u SOWIKOJ może nawet w komplecie z Jej cudownymi bransami. Wełna lubi towarzystwo naturalnych kamieni jak żadne inne tworzywo.  

      To - przypominam jest margines mojej działalności, torebkuję bowiem silnie ostatnio! Jakże jednak nie wesprzeć MAFII ?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „SWETROMANIA JESIENNA”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 października 2008 16:35
  • poniedziałek, 20 października 2008
  • piątek, 17 października 2008
    • ZGRZYTAM AŻ ECHO NIESIE!

       

      Typowa radosna idiotka! Znalazłam wór z gotowymi (hy, hy, jakie one gotowe!) elementami, ucieszyłam się i zaraz mi ta uciecha zrzedła: ponad 100 sztuk trzeba ześciumbolić razem, z każdego kawałka wisi minimum 6 nitek do zakończenia, razy 120 = obłęd!

      Jak dożyję końca (te nerwy) to będzie to tunika w rozmiarze XL skoligacona moim z ulubionym popartem. B&W czyli czarne i białe lubie bardzo - dokładnie lubię wymyślać wzory.

      Żeby choć trochę zmądrzeć jem orzechy jak widać, rozmyślając nad Jagienką która one orzechy łupała, za przeproszeniem tyłkiem? Nawet się nie przymierzę!

      PS. W miarę postępu prac, podoba mi się coraz bardziej. Myśl rzucona o narzucie spodobała mi się jeszcze bardziej... Lubię 'ostre' nowoczesne akcenty we wnętrzach...  Dzięki :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „ZGRZYTAM AŻ ECHO NIESIE! ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vivictoria
      Czas publikacji:
      piątek, 17 października 2008 23:30

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Bag Lady Blog

KONTAKT

@